Cztery doby koszmaru - szczęśliwe zakończenie

Tosik – tak został nazwany kociak uratowany czwartek 17-tego czerwca 2010r.
14-tego czerwca 2010r. na terenie Wytwórni Papierów Wartościowych w Warszawie jeden z pracowników usłyszał miauczenie kociaka,próbował złapać malca ,niestety przerażony maluch uciekał i wszedł do dziury w murze przesłoniętej nieszczelną kratką i wpadł pionowo ,kilka metrów pod ziemię.

Przez pierwszą dobę zapewne przerażony siedział pod ziemią w milczeniu.Druga doba to przeraźliwe miauczenie kociaka,szczególnie
kiedy ktoś był w pobliżu.Wezwana Straż Pożarna i Patrol Eko bardzo starali się pomóc malcowi,spuszczali długą linę ,siatkę aby malec mógł się chwycić pazurkami. Nie widzieli jednak kociaka,w pewnym sensie działali po omacku.Przy użyciu lusterka stwierdzili że na pewnej długości rura zablokowana jest starymi kratkami,Straz Pożarna starała się wyrwać je z rury-było to jednak nie możliwe.Po kilku godzinach pracy ,niestety nie udało się pomóc kociakowi. Został.

Poniekąd ZAPADŁA DECYZJA O POZOSTAWIENIU KOCIAKA NA ŚMIERĆ z powodu braku możliwości wydostania z tak upiornie trudnego miejsca.Założona została również bardzo szczelna kratka na wlot w murze.
Trzecia doba to dzień kiedy dowiedziałam się o dramacie kociaka, tak naprawdę przypadkiem.

Ponownie zadzwoniłam po Patrol Eko I Straż Pożarną z nadzieją że może dzisiaj się uda.Oczywiście przyjechali, niestety również i tym razem nic się nie udało.Pogotowie kanalizacyjne nie było w stanie pomóc,ponieważ mają plany rur tylko na ulicy.Nie ma planu rur
znajdujących się na terenie Wytwórni akurat tej części budynku gdzie znajdował się kociak.Wykonałam dziesiątki telefonów w poszukiwaniu pomocy malcowi.Słyszałam jak rozpaczliwie prosił o pomoc tak naprawdę nie był daleko ale był nieosiągalny.Odchodząc wrzuciłam mu parówkę połamaną na części z nadzieją że któraś do leci do kociaka.
Pomyślałam że może zrobienie wykopu jest możliwe aby ratować Tosika – jednak dyrekcja nie wyraziła na to zgody.
W czwartek jeden z pracowników sprowadził ekipę z kamerą zamieszczoną na 12-tu metrowym kablu.Wówczas dopiero okazało się że kociak jest na głębokości 6-ciu metrów ,blokada z kratek na wys ok.3 metrów.

Było wiele nieudanych prób wyjęcia,to na siatkę,której malec się czepiał ale spadał (brak sił,starte pazurki),na mini podbierak
brakowało możliwości manewru,pętla ześlizgiwała się z malca,chwycenie za główkę było zbyt ryzykowne.Przez kilka niesamowicie długich godzin kociak stał pionowo w rurze (średnica 11cm) miaucząc przeraźliwie.

W końcu udało sie chwycić kociaka na pętlę pod główkę i przednią łapkę,ciągnięty do góry zablokował się o stare kratki w rurze – była
chwila grozy,czy uda się wyciągnąć żywego malca.Po chwil udało się -Tosik zobaczył światło,był kompletnie bez sił,wychudzony,brudny .

Natychmiast został zawieziony do lekarza.Kiciuś był zdrowy,ale wymagał szczególnej opieki .Był odwodniony ,dostał kroplówke z witaminami oraz zalecenia co do karmienia-często i w małych ilościach.

Malec ma już swój dom na całe długie życie z 2 -ma pieskami i 3-ema kotkami które na niego czekają.Jeszcze jakiś czas kiciuś musi być izolowany od innych zwierząt,bardzo dużo śpi i nabiera siły,apetyt dopisuję
Bardzo dziękuję wszystkim osobom zaangażowanym w ratowanie kociaka i troskę o jego dalszy los.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *